19 kwietnia 2026 · Czas czytania: 6 min · Autor: Maciej Kulaszewski

Dlaczego latam z godłem Dywizjonu 303

Na kadłubie mojego samolotu akrobacyjnego nosi się godło, którego osoby nie znające historii polskiego lotnictwa mogą nie rozpoznać. Tymczasem dla mnie, i dla wielu polskich pilotów, to jest jeden z najważniejszych symboli w powietrzu. Piszę ten artykuł, żeby wytłumaczyć, co ten znak dla mnie znaczy i dlaczego zdecydowałem się, żeby latał razem ze mną na każdych zawodach.

Książki pilotów z Bitwy o Anglię czytałem od małego. Inspirowały mnie. Dywizjon 303, Polski Dywizjon Myśliwski im. Tadeusza Kościuszki, jednostka RAF złożona z polskich lotników, którzy po przegranej kampanii wrześniowej dotarli przez Rumunię, Francję i Afrykę Północną do Wielkiej Brytanii, żeby dalej walczyć, stał się dla mnie punktem odniesienia. Te konkretne osoby, pracujące, żeby nie poddać się i nie zostać zapomnianymi, kształtowały mój pogląd na to, czym jest pasja, dyscyplina i obowiązek.

Czym był Dywizjon 303

Dywizjon 303 Polish Fighter Squadron powstał 2 sierpnia 1940 roku w Northolt pod Londynem. Składał się z polskich pilotów ewakuowanych z ojczyzny po klęsce 1939 roku. Dowódcą taktycznym był polski mjr Zdzisław Krasnodębski, później Witold Urbanowicz, a dowódcą operacyjnym RAF-u był S/Ldr Ronald Kellett.

Dywizjon walczył w kluczowej fazie Bitwy o Anglię (czerwiec-październik 1940). W ciągu 42 dni operacyjnego latania w tej bitwie zestrzelił 126 niemieckich samolotów, najwięcej ze wszystkich dywizjonów RAF. Polscy piloci latali na Hurricane'ach Mk I, a później Spitfire'ach. W powietrzu byli agresywni, strzelali z bardzo bliska, co wymagało ogromnego opanowania samolotu i zimnej krwi.

Godło Dywizjonu przedstawia amerykański wariant herbu tradycji kościuszkowskiej: amerykański orzeł nad tarczą z gwiazdami i kosynierskimi kosami. To nawiązanie do Eskadry Kościuszkowskiej, polskiej jednostki z 1919 roku, do której ochotniczo wstępowali amerykańscy piloci, walcząc u boku Polaków o niepodległość Rzeczpospolitej po I wojnie światowej. Tradycja więc biegnie ponad 100 lat, od Kościuszki przez amerykańskich ochotników 1919 roku, po polskich pilotów w Wielkiej Brytanii 1940.

Co dla mnie znaczy to godło

Kiedy spojrzysz na kadłub samolotu sportowego, zobaczysz zwykle imię pilota, sponsorów, numery startowe. Na moim samolocie zobaczysz także godło 303 Squadron. Zdecydowałem, że ma tam być, bo:

Szkoła Orląt, „Polish Air Force Academy"

Na moim kombinezonie, obok godła Dywizjonu 303, znajduje się naszywka Szkoły Orląt w Dęblinie, „Polish Air Force Academy". Studiowałem tam w Wyższej Szkole Oficerskiej Sił Powietrznych od 2009 roku. Tamte korytarze, ta tradycja, ta świadomość, że kształtowałeś się tam, gdzie kształtowali się bohaterowie, to jest coś, czego się nie zapomina.

Wielu pilotów Dywizjonu 303 to byli absolwenci Szkoły Orląt. Żurakowski, Paszkiewicz, Urbanowicz, ci ludzie chodzili tymi samymi korytarzami, którymi ja potem chodziłem. Naszywka Szkoły jest dla mnie drugim elementem tego samego zobowiązania: pamiętaj, skąd jesteś i komu zawdzięczasz możliwość robić to, co robisz.

Pamięć nie jest folklorem

Wiem, że niektórzy patrzą na polskie symbole wojenne z dystansem. Mówią, to było 80 lat temu, po co wracać. Tymczasem historia nie działa w trybie „raz przeżyte, raz zakończone". Historia działa w trybie „przeżyte, przekazane, czuwamy, żeby nie powtórzyło się". Noszenie godła 303 nie jest folklorem. Jest aktem obywatelskim w skromnym, codziennym wydaniu.

Pamięć wymaga konkretów. Nazwisk, dat, miejsc. Pamięć wymaga, żebyś, lecąc nad zachodnią Anglią, zobaczył kominy Northolt i powiedział sobie pod nosem: „tu startowali". Pamięć wymaga, żebyś ucząc akrobacji nowego pokolenia pilotów, wymienił nazwiska ludzi, którzy latali sto lat przed nami. Pamięć umiera, jeśli się jej nie robi.

Dla mnie noszenie godła 303 oznacza: nigdy nie wchodzić w powietrze bez przygotowania. Nigdy nie lekceważyć samolotu. Nigdy nie zapominać, że to co robię, robię z wolnością, którą ktoś kiedyś wywalczył dla mnie.

Dla młodych pilotów, co z tym zrobić

Jeśli jesteś młodym pilotem, może Ci się to wydać zbyt patetyczne. Rozumiem. Też tak myślałem w wieku 20 lat. Ale powiem Ci tak: im więcej godzin nalatasz, im więcej razy znajdziesz się w sytuacji, w której Twoje życie zależy od decyzji w ciągu sekundy, tym bardziej zaczynasz rozumieć, że lotnictwo jest zbudowane na plecach tych, co latali przed Tobą.

Nie mówię, że musisz nosić godło 303. Każdy ma swój sposób na pamięć. Ale jakiś sposób musisz mieć. Czy to będzie tradycja rodzinna, czy konkretny pilot-bohater, czy eskadra, która walczyła w pobliżu Twojego lotniska, znajdź coś, co Cię kotwiczy do historii. Bez tego jesteś tylko kolejnym pilotem w kolejnym samolocie. Z tym, jesteś kontynuacją.

Co dalej

W Wielkiej Brytanii, gdy startuję w zawodach, szczególnie w okolicach Northolt albo Duxford, gdzie bazuje Polish Air Force Memorial, czuję to podwójnie. Pilotuję polski samolot na brytyjskich zawodach, z godłem polskiej jednostki, która walczyła o wolność obu tych krajów. Łańcuch historii pozostaje całkowity.

Jeśli chciałbyś porozmawiać o historii polskiego lotnictwa sportowego, o Szkole Orląt, albo po prostu zobaczyć samolot Extra 300L z godłem 303 z bliska, zapraszam na lotnisko Radom-Piastów (EPRP). Najłatwiej napisać do mnie na WhatsApp.

Więcej o mojej drodze pilotniczej znajdziesz w artykule „Moja droga do akrobacji, od Dęblina do Mistrzostwa Świata". Jeśli marzysz o tym, żeby kiedyś samemu latać akrobacyjnie, zacznij od kursu FCL.800. A jeśli chcesz przelecieć ze mną jako pasażer, zerknij na pakiety lotów.