Moja droga do akrobacji, od Dęblina do Mistrzostwa Świata
Przestworza zawsze mnie fascynowały. Od dziecka chciałem zobaczyć, jak wygląda świat z góry, dotknąć chmur i poczuć jedyną w swoim rodzaju wolność. Inspirowały mnie książki pilotów z czasów drugiej wojny światowej, zwłaszcza z legendarnego Dywizjonu 303. Postanowiłem przekuć te marzenia w rzeczywistość, i wymagało to naprawdę wielu wyrzeczeń i ciężkiej pracy. Dziś, z perspektywy Mistrzostwa Świata i kilku tytułów krajowych za sobą, wiem, że było warto.
Opowiadam tu o mojej ścieżce lotniczej, od pierwszych godzin w Szkole Orląt w 2008 roku, przez studia, szybowce, przeprowadzkę do Wielkiej Brytanii, pierwsze zawody, pierwsze medale, aż do obecnego treningu pod skrzydłami Romaina Fhala. Jeśli marzysz o zostaniu pilotem akrobacyjnym, może Ci to pokazać, że to jest możliwe.
Pierwsze szlify, Dęblin, 2008
W 2008 roku zostałem zakwalifikowany na sfinansowane przez Ministerstwo Obrony Narodowej szkolenie samolotowe w Aeroklubie Orląt w Dęblinie. Wylatałem tam pierwsze godziny samolotem Zlin 42M, czeską konstrukcją szkolno-treningową, która do dziś uczy generacje polskich pilotów. To było dla mnie wyjątkowe doświadczenie. Legendarna „Szkoła Orląt" wywarła na mnie ogromne wrażenie, te korytarze, te tradycje, ta świadomość, że uczysz się tam, gdzie uczyli się bohaterowie polskiego lotnictwa.
Rok później, w 2009, rozpocząłem studia w Wyższej Szkole Oficerskiej Sił Powietrznych w Dęblinie, na Wydziale Lotnictwa, specjalizacja Pilotaż Statków Powietrznych. Chodziłem tymi samymi korytarzami, co bohaterowie Bitwy o Anglię i wielu innych znakomitych pilotów. Dla młodego człowieka to znaczyło bardzo dużo. Dęblin to nie jest tylko miasto z lotniskiem, to jest miejsce, w którym polskie lotnictwo ma swoje korzenie.
Szybując z najlepszymi
Swoją pasję rozwijałem nie tylko w programie akademickim. Szkoliłem się też do licencji PPL(A) i zaangażowałem się w Szybowcowe Koło Naukowe WSOSP. Poznałem tam niesamowitych ludzi, pilotów, którzy latali z taką samą pasją jak ja i uczyli mnie rzeczy, których nie było w podręczniku.
Razem, jako drużyna WSOSP, zdobyliśmy trzykrotnie I miejsce w drużynowym klasyfikowaniu Akademickich Mistrzostw Polski na Celność Lądowania. To były moje pierwsze doświadczenia z rywalizacją sportową w lotnictwie, i kiedy patrzę teraz z perspektywy, widzę, że właśnie tam nauczyłem się kilku rzeczy, które do dziś używam przed zawodami akrobacyjnymi. Szybowce uczą czucia samolotu inaczej niż samoloty silnikowe. Nie ma silnika, który pomoże, jest tylko to, co czujesz ciałem i co widzisz wokół.
Nowy kraj, nowe wyzwania, UK, 2016
W 2016 roku wyjechałem do Wielkiej Brytanii. Decyzja nie była łatwa, zostawiłem za sobą wszystko, co znałem. Ale w Polsce w tamtym czasie trudno było dostać się do sportowego szkolenia akrobacyjnego na takim poziomie, na jakim chciałem się rozwijać. W UK była British Aerobatic Academy i świetny pilot-instruktor Adrian Willis, który stał się moim pierwszym nauczycielem akrobacji samolotowej.
Trenowałem u Adriana na Extra-200, jednym z najlepszych samolotów szkolnych dla akrobacji sportowej. Małej wagi, agresywny, bardzo responsywny. Godziny treningowe pod okiem doświadczonego pilota, który tłumaczył każdy błąd, pokazywał, jak go poprawić, i znał brytyjski system zawodów od podszewki. Bez tej szkoły nie doszedłbym tam, gdzie jestem dzisiaj.
Od początku 2017 roku zacząłem startować w zawodach akrobacji samolotowej na terenie Wielkiej Brytanii. Byłem wtedy szczęśliwy, że robię to, co kocham. Nie wiedziałem jeszcze, ile to ze mnie wyciągnie, i ile to mi da.
Pierwsze sukcesy, Fenland, Compton Abbas, Sleap 2017
Moim debiutem był czerwiec 2017 i zawody w Fenland (EGCL). Wystartowałem równolegle w dwóch klasach: Club i Sportsman. Nie miałem własnego samolotu, nie znałem tam nikogo. Do boxa wszedłem z dużą dawką adrenaliny i dużo mniejszą dawką pewności siebie.
Wynik: II miejsce w klasie Club i VI miejsce w Sportsmanie. Z dzisiejszej perspektywy to nie brzmi wielko, ale wtedy, po jednym sezonie szkolenia, być pokryte medalem w debiucie to było coś, co dało mi wiarę, że jestem na dobrej drodze.
W lipcu 2017, zawody w Compton Abbas (EGHA). Czwarta lokata, podium minęło mnie o oczko. Frustracja, tak. Ale jednocześnie informacja: jestem blisko.
Sierpień 2017, Sleap (EGCV). Zawody, do których przygotowałem się bardzo dokładnie. Skupienie. Spokój. Wygrałem. To było moje pierwsze zwycięstwo w akrobacji samolotowej, i zdobyłem puchar Golding-Barrett, przyznawany od 1997 roku. Ten puchar wisi u mnie jako symbol, że ciężka praca się opłaca.
Pierwsza walka o mistrzostwo, 31 sierpnia 2017
31 sierpnia 2017 roku rozpoczęły się Mistrzostwa Wielkiej Brytanii. W mojej kategorii wystartowało 14 zawodników. Byli tam doświadczeni piloci z własnymi maszynami o świetnych osiągach. Ja leciałem na pożyczonym samolocie. Punktacja szła bardzo wyrównane, każda pomyłka kosztowała pozycję.
Kiedy byłem w powietrzu, nie myślałem o rywalach. Nie myślałem o tym, że moi konkurenci latają lepszymi maszynami. Starałem się polecieć po prostu najlepiej, jak potrafię. To jest jedyna rzecz, na którą masz realny wpływ w boxie, jak Ty lecisz. Reszta się dzieje sama.
Wynik: I miejsce, złoty medal, tytuł Mistrza Wielkiej Brytanii w klasie Standard. Pierwszy rok startów w UK, pierwszy tytuł mistrzowski. Nawet dziś, pisząc to, pamiętam dokładnie, co czułem, kiedy wylądowałem po finalnym locie. Euforia? Pewnie trochę. Ale głównie, ulga.
Kadra narodowa, kolejne tytuły, Polska
Od 2019 roku jestem członkiem kadry narodowej Polskiego Związku Aeroklubu. Reprezentuję Polskę na zawodach międzynarodowych, startuję w Mistrzostwach Polski, Mistrzostwach Europy, Mistrzostwach Świata. Kolejne tytuły przyszły z kolejnymi sezonami:
- 5× Mistrz Wielkiej Brytanii
- 3× Mistrz Polski
- Zwycięzca Mistrzostw Niemiec
- Medalista Mistrzostw Europy
- Mistrz Świata
Łącznie 4 000+ godzin nalotu, w tym ponad 3 000 godzin akrobacji na Extra 300L. Według niektórych statystyk, jedno z największych indywidualnych doświadczeń na tym typie w Europie.
Romain Fhal i Extra 330SX, 2025
W 2025 roku zawalczyłem o tytuł Mistrza Świata w kategorii Advanced. Trenuję pod skrzydłami Romaina Fhala, jednego z najlepszych pilotów akrobacyjnych świata. Wchodzimy w zupełnie nowy poziom treningu: najnowszy samolot akrobacyjny Extra 330SX, wyższa precyzja figur, ekstremalne przeciążenia.
Praca z Romainem to inny wymiar. Po 8 latach startów znam swoje mocne i słabe strony, ale Romain widzi rzeczy, których ja nie widzę. Jego wkład to ostatnie 5% między podium a złotem. W zawodach światowych każdy promil liczy się potrójnie.
Szkolenie innych, dlaczego uczę
Obok startów i treningu prowadzę szkolenia dla pilotów, którzy chcą wejść do sportu. Dwóch moich podopiecznych zostało Mistrzami Polski. To dla mnie zasługa większa od moich własnych tytułów. Tytuł swój zdobywasz dla siebie. Podopiecznego, który zdobywa tytuł po tym, jak go przygotowałeś, zdobywasz razem z nim.
Na akrobacja.com prowadzę:
- Kurs FCL.800, uprawnienie akrobacyjne do wpisu w licencję.
- Camp Akrobacyjny, 2 dni, 6 lotów, intensywny wstęp.
- Loty akrobacyjne dla pasażerów i pokazy na eventach.
- Indywidualne treningi zawodnicze dla pilotów startujących w kategoriach od Sportsmana po Unlimited.
Dlaczego wszystko, co robię, ma polską flagę
Z dumą latam z godłem słynnego polskiego Dywizjonu 303. Dokładniej piszę o tym w osobnym artykule. Na kombinezonie noszę naszywkę Szkoły Orląt, „Polish Air Force Academy", w której studiowałem. To jest mój sposób, żeby pamiętać, skąd jestem i komu zawdzięczam możliwość latania.
Dzisiaj granice w Europie prawie nie istnieją. Ale inni kiedyś walczyli, żeby je utrzymać, i żeby Polacy mogli latać ze swoimi narodowymi znakami. Ja to pamiętam. To jest moje zobowiązanie.
Jeśli marzysz o lataniu
Moja droga zaczęła się w 2008 roku od pierwszego lotu Zlinem 42M. Dzisiaj, 18 lat później, startuję w Mistrzostwach Świata na najnowszym Extra 330SX. Między tymi dwoma punktami było bardzo wiele godzin, bardzo wiele wyrzeczeń i bardzo wiele pomocy od ludzi, którzy we mnie uwierzyli.
Jeśli chcesz iść tą drogą, pierwszym krokiem jest licencja PPL(A) i 30 godzin PIC. Potem kurs FCL.800. Potem pierwsze zawody w kategorii Sportsman. Po drodze warto pojechać na Camp Akrobacyjny, żeby sprawdzić, czy to jest Twoje.
Nie każdy zostanie Mistrzem Świata. Ale każdy, kto naprawdę chce, może zostać pilotem akrobacyjnym. Chętnie Ci w tym pomogę, napisz do mnie, porozmawiamy o Twojej ścieżce.